Apetycik.pl
      
nowości 


kontakt 



 

Są Mistrzowie Polskich Nalewek

Konwent Mistrzów Nalewek w Kazimierzu

Wiśniówka najlepsza w Galicji

Kresowa Akademia Smaku
Czytelnia 

Fot. E.Kubicka   
Bikont o nalewkach

Dobro zwycięża - powiedział w wywiadzie Magdalenie Fijałkowskiej Piotr Bikont, artysta teatru, krytyk kulinarny i smakosz.




Zapraszamy do lektury tekstu ciekawego ze względu na temat (nalewki), miejsce (Knajpa U Fryzjera) i czas (noc z piątku na sobotę, godz. 2.30, gdy powoli kończył się X Ogólnopolski Turniej Nalewek w Kazimierzu Dolnym).
Rozmawiają Piotr Bikont i Magdalena Fijałkowska z Radia ER.



MF: Kolejny turniej, znów trzeba jechać do Lublina i znów będą nalewki...
PB: Ja to bardzo lubię! Już się przyzwyczaiłem, już byłem tyle razy i w Lublinie i w Kazimierzu na turniejach nalewek. Bardzo to lubię!


MF: Czyli jest to stała pozycja w terminarzu?

PB: No tak. Coraz bardziej stała, bo i też coraz bardziej fajna.


MF: Skoro coraz bardziej fajna, czy to znaczy też, że na przykład coraz bardziej zaskakują Pana twórcy nalewek?

PB: Może nie to, że coraz bardziej zaskakują w rodzajach nalewek, ale im coś dłużej trwa, tym jest bardziej dojrzałe, tym jest lepsze i to nawet nie chodzi o to, że coś nowego się pojawia, tylko że coraz solidniejsze jest. A w ogóle najfajniejsze jest to, że są to imprezy prywatne. Nie są sponsorowane przez państwo ani przez lokalny samorząd...


MF: Ani przez żadną firmę...

PB: Ano, tym bardziej przez żadną firmę. To są spotkania fanatyków. Co więcej, widać, że się tworzy środowisko, które się tutaj spotyka. Ci, którzy przyjeżdżali na początku, nadal przyjeżdżają, tworzą swoje imprezy, ściągają znajomych z zupełnie innych miejsc w kraju.


MF: Czyli to się rozprzestrzenia?

PB: Tak i to jest super. Rozprzestrzenia się i to wszystko jest w takim miłym nurcie - obok oficjalnego.


MF: Mam taką teorię, jeśli chodzi o werdykty jurorów: na tych letnich turniejach poszukują więcej szaleństwa, a na jesiennych, z kolei, skłaniają się ku tradycji nalewki...

PB: Zawsze się skłaniamy do tego, co nam smakuje i co nam się podoba. Czy są jakieś specjalne trendy? No tak, bo w zależności od pory roku, są takie lub inne nalewki, tylko że to jest trudno obliczyć, bo nalewka długo stoi, wiec potem, kiedy zostaje pita, to już nie jest takie ważne. Same surowce, czy to są jakieś jagody, maliny, śliwki czy czarny bez - oczywiście mają swoje pory roku, kiedy się je zbiera i zalewa, ale kiedy już się pije, to raczej nie ma związku z porą roku.


MF: A pamięta pan, kiedy po raz pierwszy był jurorem?

PB: To bylo w Kazimierzu, jakieś 3 lata temu.


MF: I tak z roku na rok, a właściwie z pół roku na pół roku staje się Pan coraz większym ekspertem od nalewek?

PB: Dokładnie tak. Jak po raz pierwszy przyjeżdżałem, to moja wiedza o nalewkach tak naprawdę była mała. Przyjeżdżałem jako ekspert od smaku, ale nie od nalewek, ponieważ słabo się znałem na nalewkach, a teraz, no już czuję się trochę fachowcem. Nawet robię nalewki, ale nie ośmieliłbym się ich wystawić na konkurs, bo nie miałyby tu żadnych szans. Ale jest to ciekawa dziedzina i z imprezy na imprezę uczę się coraz więcej na temat nalewek.


MF: To z czego są pańskie nalewki? Owoce?

PB: Moja rodzinna nalewka, taka z dziada pradziada to bikontówka. To jest nalewka kminkowa, z dodatkiem gałki muszkatołowej i jeszcze paru innych składników...


MF: A kminek zielony?

PB: Nie, suszony, w ziarnach. To typowa kminkówka. I to pamiętam zawsze u nas w rodzinie. Dziadek mnie tego nauczył i robię. To jednak jest amatorstwo w porównaniu z tym, co się dzieje tutaj, na turniejach. Ale zauważyłem, że kminkówki tu nie startują.


MF: Była dziś przynajmniej jedna.

PB: Była, ale przepadła!


MF: Czyli bikontówka jednak lepsza?

PB: No, moim zdaniem lepsza, ale gdybym wystawił bikontowkę na konkursie, to czy o­na by tutaj zawalczyła? Wątpię, bo tutaj wygrywają symfonie smaku i aromatu.


MF: Ale w tej edycji akurat wygrała taka tradycyjna: pigwowka. Ktoś mógłby pomyśleć, że to takie zwyczajne. Co było nadzwyczajnego akurat w tej pigwowce?

PB: O­na miała te wszystkie zalety, które powinna mieć nalewka, czyli była trochę słodka, trochę kwaśna, nutę gorzkości miała w sobie, była gęsta, budziła wyobraźnię, miała swoje smaki - pierwszy, drugi, trzeci smak... Pierwszy - jak się wypije, potem jak się przełknie i potem jeszcze po chwili smak, który gdzieś tam powraca z głębi ciała... - ten też powinien być fajny.


MF: Ten trzeci podobno budzi wspomnienia?

PB: Budzi, tak zgadza się...


MF: Czy werdykt był jednomyślny?

PB: Tak. Zresztą, za każdym razem, kiedy siadamy do obrad na tych konkursach, zawsze jest trzech jurorów, ale to są różni ludzie i zawsze jest nam łatwo dojść do porozumienia. Jak jest dobre, to jest dobre. Dobro zwycięża po prostu.


(Rozmawiała Magdalena Fijałkowska, Radio ER, Kazimierz 15/16 września 2006 r.)


wstecz



reklama 




















linki 

APETYCIK.PL - PYSZNE STRONY ŻYCIA
© 2003 Waldemar Sulisz
hosting & powered by prot - Profesjonalne Technologie