Apetycik.pl
      
nowości 


kontakt 



 

Są Mistrzowie Polskich Nalewek

Konwent Mistrzów Nalewek w Kazimierzu

Wiśniówka najlepsza w Galicji

Kresowa Akademia Smaku
Sztuka 

Fot. J. Mirosław   
Makłowicz w Lublinie

Choć w kolejce czeka dwieście zaproszeń telewizyjna ekipa "Podróży kulinarnych z Robertem Makłowiczem" zjechała na Lubelszczyznę.




Przez trzy dni towarzyszyliśmy najsłynniejszemu z polskich smakoszy. Jest nam miło, że producenci programu konsultowali trasę i kulinarne przystanki z Kresową Akademią Smaku i redakcją Apetyciku. Jak było? Malowniczo. Bardzo smakowicie. Oto nasza relacja.


Najpierw Nałęczów
Czyli zdrowa kuchnia. Pełna fantazji. I warzyw. W uzdrowiskowych termach, obłożony rozgrzewającą glinką, siekany biczami wodnymi Robert Makłowicz ugotował pyszną zupę krem z brokułów. Następnie w towarzystwie uzdrowiskowej publiczności, nad malowniczym stawem po mistrzowsku przyrządził roladki z soli nadziewane warzywami. Warzywka uduszone na maśle, podlane białym winem same w sobie były rozkoszą. A co dopiero zawinięte w soczyste mięso soli, ugotowane na parze. Pyszności. Wieczór w Nałęczowie należał do Magdy Gessler. Z piękną muzą polskich artystów kuchni wyczarował pierożki z delikatnym nadzieniem z porów.

Następnie Lublin
Najpierw zszedł do podziemi, by zobaczyć miejsce, gdzie zasiadał Mikołaj Rej, gdzie smakował ulubioną faramuszkę. Czyli gramatkę. Potem przed Trybunałem Koronnym piwną polewkę ugotował. I długo nie mógł wyrwać się z objęć fanek i fanów swojego talentu.
Z kamerą odwiedził słynne freski w zamkowej kaplicy, by pokazać wizerunek króla Jagiełły. Największego myśliwego wśród króloów. Następnie na dziedzińcu klasztoru Dominikanów przygotował staropolski befsztyk z żubra.
- Po pierwsze zachwyciłem się dziczyzną, podawaną w Zajeździe Marta w Pułankowicach. Po drugie w klasztorze odbyła się uczta po podpisaniu Unii Lubelskiej. Na której na pewno podano żubrzynę - mówi Makłowicz. Befsztyk został przygotowany według receptury mistrzów kuchni w Pułankowicach. A Marta i Stanisław Stelmachowie, właściciele zajazdu w Pułankowicach pomagali Makłowiczowi i w finale żubra spróbowali.
Wieczór należał do Hadesu. Tu został sporządzony żółty domowy ser. Z kminkiem i rozmarynem. Dlaczego ser. Otóż Mikołaj Rej gospodarował w podlubelskiej Siennicy.Tak lubił sery, że sprowadził wołoskich pasterzy, którzy hodowali mu owce i wyrabiali bunc. I ...oscypki. Nie gardził także serem ze zwykłego mleka. I od dawien dawna na Lubelszczyźnie gospodynie w domu ser żółty wyrabiają.
Na finał lubelskiego odcinka było o turniejach nalwek, organizowanych przez Kresową Akademię Smaku.

I Biłgoraj
W "Karczmie Roztocze" w Obszy Makłowicz zdradził tajemnice sławnego piroga biłgorajskiego. I zachwycił się rozgrzewającym maliniakiem. Potem odwiedził z kamerą tłocznię oleju i kaszarnię. W leśnych ostępach wraz z Anną Oziembło zrobił pierożki z gąskami.
Ale najważniejsze rzeczy zdarzyły się w Zagrodzie Sitarskiej w Biłgoraju.
Najpierw z kultowym zespołem śpiewczym z Rudy Solskiej zaśpiewał "Piejo kury piejo, ni majo koguta". Potem przygotował kapustę z grochem. I krężałki. Czyli małe, niewyrośnięte kapustki. Najpierw gotowane, potem kiszone w całości.
Na finał biłgorajskiego smaku było o słynnej nalewce z żurawiny, która od wieków jest cennym lekarstwem na wszelkie dolegliwości.


wstecz



reklama 




















linki 

APETYCIK.PL - PYSZNE STRONY ŻYCIA
© 2003 Waldemar Sulisz
hosting & powered by prot - Profesjonalne Technologie